Aktualnie tutaj jesteś
Video marketing & YouTube

5 trudnych elementów prowadzenia kanału YouTube, o których nikt nie mówi!

5 trudnych elementów prowadzenia kanału YouTube, o których nikt nie mówi!

5 trudnych elementów prowadzenia kanału YouTube, o których nikt nie mówi!

Dzień dobry, dawno mnie tutaj nie było, a dzisiejszy materiał będzie trochę przekorny. Wchodzisz na LinkedIn i widzisz posty o tym, dlaczego prowadzenie biznesowego kanału na YouTubie jest tak zajebiste. Wchodzisz na Instagram i widzisz 15 storek i adsów od firm, które zajmują się prowadzeniem kanałów na YouTubie, z informacją, że oni mogą ci pomóc, że zrobią za ciebie wszystko. Wchodzisz na YouTube'a i widzisz 450 filmów na kanale Szymona Negacza, który robi to już od lat i u niego działa. A na sam koniec widzisz wyznania influencerów na TikToku, którzy mówią, że YouTube zmienił ich życie. Wszyscy chwalą, nikt nie mówi o minusach.

Ja trochę przekornie w tym materiale nie opowiem ci o tym, dlaczego warto mieć kanał na YouTubie, ale opowiem ci o tym, dlaczego nie powinieneś go zakładać. Ale uwaga, na końcu pojawi się mały plot twist, który trochę namiesza. Przez ostatnie kilka lat otworzyłem górne kilkadziesiąt biznesowych kanałów na YouTubie. I do tego materiału, bez żadnego lukrowania, obiecuję, zebrałem największe minusy prowadzenia kanału na YouTubie. To znaczy trudności i kłody pod nogi, które pojawiają się prawie zawsze. I w tym materiale opowiem ci o nich szczerze, tak żebyś podczas podejmowania decyzji mógł wziąć za i przeciw i podjąć dobrą decyzję. Czy YouTube w twojej firmie na obecnym etapie ma sens? No dobra, to startujemy od razu bez lania wody.

Efektów nie będzie od razu, kropka. Jeżeli jakakolwiek agencja mówi ci, że efekty będą od razu i po miesiącu będziesz miał 5000 subskrybentów i milion leadów, nie będziesz miał. O ile nie masz dużej rozpoznawalnej marki osobistej albo fenomenalnej niszy z potencjałem na viral, to tego nie będzie. Suby agencja może ci kupić. Suby są teraz martwe, prawie nikt nie klika w materiały z powiadomień o subskrypcjach. To są najczęściej bardzo, bardzo, bardzo małe procenty. Suby to jest dowód społeczny, ludzie chętniej klikają w kanały, które mają więcej subów, ale tylko do jakiegoś poziomu. Wyżej to już nie ma żadnego znaczenia, najczęściej to jest około tysiąca subów na kanałach biznesowych.

Ale YouTube to jest maraton, to znaczy będziesz musiał to robić prawdopodobnie minimum przez najbliższy rok, żeby poczuć tego efekty, w zależności od tego, jak masz ułożony marketing wokół, jakie masz cele wobec tego kanału. Nie zawsze kanał YouTube ma generować nowych klientów, czasem ma skracać proces zakupu klienta, czasami ma zwiększać skuteczność handlowców, których pokazujemy w materiale. Natomiast zanim tych materiałów będzie na tyle dużo, żeby widz realnie mógł je znaleźć, mógł się na nich zaczepić i zbudował zaufanie, to musisz tych filmów opublikować prawdopodobnie minimum kilkanaście albo nawet kilkadziesiąt. I wiem to z doświadczenia z kanałów, na których pracuję.

Druga rzecz – wysoki próg wejścia. Występowanie przed kamerą nie jest łatwe. Jako przykład lubię podawać mojego klienta, czyli Sob-Drew. To jest taka firma, która produkuje schody. Bardzo szlachetne rzemiosło, bardzo fajny i namacalny produkt. No i teraz na ekranie widzisz mniej więcej, jak wygląda takie nagranie. Jest tam osoba prowadząca, która stoi przy schodach i o nich opowiada. Opowiada o obiekcjach, edukuje klientów na temat tego, jakie schody wybrać, czym one są i tak dalej, i tak dalej. Ale czego nie widzisz, to za kamerą stoi ich klient, stoi jego żona, stoją jego dzieci i bardzo często dziadkowie. W praktyce w pomieszczeniu jest 7, 8, czasami nawet więcej osób, które patrzą na niego i słuchają, jak on mówi. Pierwsze nagrania naprawdę nie były łatwe, ale się tego nauczył. To jest tak jak jazda na rowerze, każde kolejne nagrania są prostsze.

Ale występowanie przed kamerą nie jest łatwe i dlatego tak mało ludzi to robi. Mam na swoim kanale film na temat tego, jak przygotować się do występowania przed kamerą. Możesz sobie później w niego kliknąć, ja daję go do opisu, nie przeklikuj się, proszę, teraz. W każdym razie twój pierwszy film prawdopodobnie będzie drewniany, powiem to wprost. Twój drugi, trzeci i czwarty też. Twój siódmy, ósmy, dziewiąty będzie lepszy, ale piętnasty, dwudziesty, czterdziesty będą już naprawdę dobre. A umiejętności, które zyskasz podczas nauki występowania przed kamerą, przydadzą ci się w wielu miejscach w życiu. Ale nie jest to proste i nie będzie prawdopodobnie tak, że staniesz przed kamerą i będziesz Bradem Pittem.

Kolejny punkt. Prowadzenie kanału na YouTubie nie jest tanie. Najczęściej stawki rynkowe za całościowe prowadzenie kanału to jest około 6–7 tysięcy za dwie publikacje w miesiącu i około 12 tysięcy za cztery publikacje w miesiącu. Mówię oczywiście o nagraniach, montażu, analityce, miniaturach. O takim całościowym prowadzeniu, w którym ty tylko występujesz przed kamerą. Oczywiście możesz skorzystać z freelancerów, wtedy będzie odrobinę taniej. Natomiast będziesz musiał mieć na pokładzie kogoś, kto będzie ich wszystkich łączył, i jednocześnie będziesz musiał znaleźć osoby, które specjalizują się w bardzo konkretnych niszach. To znaczy montażysta, który kuma montaż pod biznesowego YouTube'a. Operator, który kuma nagrania pod biznesowego YouTube'a. Kogoś, kto będzie ten kanał analizował i pomógł patrzeć na niego pod względem marketingowym. Kogoś, kto będzie ich spinał i będzie te materiały wszystkie publikował.

Nie jest to proste, wiem z doświadczenia. Natomiast prawdopodobnie wtedy uda ci się zejść, myślę, że do około 4 tysięcy. 3–4 tysięcy być może za mniejszą ilość publikacji, za dwie – powiedzmy, górne kilka tysięcy za cztery. Nie jest to tania zabawa, kropka. W tym budżecie możesz zrobić masę innych działań marketingowych. A jak weźmiemy jeszcze pod uwagę punkt pierwszy, o którym mówiłem, czyli to, że będziesz musiał to robić przez dłuższy czas, to ta kwota nam się sumuje. Jeżeli odpuścisz po kilku miesiącach, to prawdopodobnie ją przepalisz. Więc jest to deklaracja na dłużej. I jest to duży minus. Próg wejścia jest naprawdę wysoki, również pod względem finansowym.

Kolejna rzecz. To jest dużo pracy operacyjnej. Jeżeli przyjdzie do ciebie freelancer i operator i powie: „Panie, nie musisz się pan martwić tym contentem. Ja panu napiszę scenariusze, a pan tylko przyjdziesz i wystąpisz przed kamerą”. To jest znak, że prawdopodobnie nie powinieneś z nim pracować. To znaczy wsad merytoryczny do materiałów powinien zawsze wychodzić od osoby, która zna ten biznes najlepiej, czyli prawdopodobnie od ciebie jako prowadzącego.

Powiem ci, jak to wygląda na naszym przykładzie. My zawsze sugerujemy klientom materiały, które powinni nagrać. Robimy im taką listę, powiedzmy, na początku kilkunastu materiałów. Oni wybierają sobie z tego cztery na pierwsze nagrania i przygotowują do nich wsad merytoryczny, ale od myślników. Bardzo krótkie zdania. Chodzi o to, abyśmy my, tworząc finalny scenariusz, nie szukali informacji w internecie czy w modelach językowych na temat konkretnej niszy klienta, czyli na przykład tego, jak powinna wyglądać jakaś maszyna albo ile kosztuje, żeby po prostu nie padły tam fałszywe informacje. Tylko one wychodzą od klienta. A my następnie ubieramy to w jeden spójny scenariusz i wysyłamy klientowi wraz z luką informacyjną na początku itd.

Ten etap przygotowania tych odcinków jest nieunikniony. Przygotowywania siebie do odcinków również. To znaczy powtarzania tych materiałów na głos. To znaczy oglądania tych filmów, szlifowania tego wszystkiego. Tej pracy operacyjnej po stronie osoby, która występuje, będzie naprawdę sporo. Oczywiście sporo, porównując to na przykład do prowadzenia Facebooka czy robienia jakichkolwiek kampanii, gdzie ty tak naprawdę tylko patrzysz na wyniki. Ale tutaj jest jedna rzecz, którą muszę to obronić: wyzwalanie dopaminy. Kiedy wchodzisz w statystyki YouTube'a jako twórca i widzisz, że to rośnie albo że spływają ci z tego YouTube'a leady, rekompensuje to wszystko.

No i ważna rzecz. Ty jesteś na tym kanale twarzą. Ty ponosisz odpowiedzialność za to, co tam się dzieje. Więc ty naprawdę musisz czuwać nad tymi odcinkami w jakikolwiek sposób. Musisz na bieżąco weryfikować, czy one są spójne z twoim ja, czy one wyglądają w taki sposób, jak ty byś chciał. Nie tylko wizualnie. Jest tam trochę tej pracy operacyjnej, szczególnie na początku.

No dobra, ale masz już ten kanał na YouTubie. Stworzyłeś go. Są już tam publikowane filmy. Są spójne z twoim ja. Wszystko spina się budżetowo. I chcesz wejść w tego jednego Excela, w którym zobaczysz, jak duży wpływ ma kanał YouTube na twój biznes. No właśnie. I jak to zmierzysz? Kolejna rzecz to jest kwestia tego, że YouTube jest bardzo trudno mierzalny. To znaczy atrybucja, czyli przyporządkowywanie konkretnych leadów do działań w przypadku kanałów na YouTubie, jest bardzo trudna. Często mierzymy to UTM-ami, czyli takimi specjalnymi linkami, które śledzą ruch. Mierzymy to przez analitykę.

Ale to prawie nigdy nie jest tak, że ludzie oglądają materiały liniowo, a później wchodzą na twoją stronę i dokonują zakupu, wypełniają formularz lub cokolwiek innego. Ci ludzie bardzo często wchodzą na jeden film, potem wychodzą, po dwóch tygodniach wchodzą na drugi, wchodzą na czwarty. Twoja twarz wyświetla im się w shortsach przez pół roku. Budują zaufanie po to, żeby po pół roku – bach! – kliknąć w reklamę w Google Adsie. I jak przyporządkować ich do konkretnej ścieżki? YouTube jest bardzo ciężko mierzalny. Na YouTubie nie masz do końca możliwości wyboru tego, do kogo docierasz. Mówimy oczywiście o organiku. Możesz sobie tym delikatnie sterować, kiedy wymyślasz content, ale to tak naprawdę tyle.

Ja jestem teraz w biurze WiseGroup. Tam za ścianą, dosłownie 10 metrów dalej, siedzą naprawdę tęgie marketingowe głowy. Tam jeszcze kawałek dalej jest biuro AdWise, w którym siedzi teraz kilkadziesiąt osób, które po prostu żyją marketingiem od wielu, wielu, wielu lat i są prawdopodobnie jednymi z najlepszych specjalistów w Polsce, i każdy z nich również ma problem z mierzeniem ruchu z YouTube'a. Po prostu jest to bardzo ciężko mierzalne. Mówię oczywiście o statystykach, bo mamy na to różne metodyki, na przykład pytanie klientów o bardzo konkretne rzeczy. Kiedyś może opowiem o tym więcej. Natomiast co do zasady nie będzie ci łatwo zmierzyć, skąd przychodzi ruch.

A teraz na koniec chciałbym powiedzieć jedno zdanie, żeby nie zostawiać tego wszystkiego w takim depresyjnym tonie. Drogi widzu, te wszystkie rzeczy, te wszystkie trudności, o których powiedziałem, są prawdziwe. Ale oznacza to również tyle, że twoja konkurencja też je ma. I jeżeli dla ciebie te rzeczy będą po prostu za trudne i nie do przejścia, to prawdopodobnie w niedalekiej przyszłości pojawi się ktoś z twojej branży, kto stwierdzi: „Ubieram wysokie buty i przechodzę”.

Do zobaczenia.

FAQ – najczęściej zadawane pytania

Porozmawiajmy o marketingu, który przynosi Ci klientów

Podczas rozmowy ustalimy, jak ułożyć Twoje działania marketingowe w spójny lejek, zaprojektować skuteczną kampanię reklamową lub zbudować stronę internetową, która sprzedaje.

Wypełnienie formularza nie oznacza zamówienia usługi. To niezobowiązująca rozmowa o możliwościach dalszej współpracy.

30 min.

Bezpłatna konsultacja to 30 minut, w czasie których przedstawiasz nam swoją sytuację, a my wskazujemy konkretne kierunki działań.

Wypełnij formularz

Twoje dane są bezpieczne
Kopia wiadomości trafi na maila
Bez zobowiązań – po spotkaniu to Ty decydujesz
Karolina